6 miejsc do mieszkania w Europie z najlepszą pogodą - sprawdzamy! Chyba każdy z nas chciałby mieszkać w mieście, które może poszczycić się idealną pogodą. Brak silnych, letnich upałów, duża ilość słonecznych dni i łagodne zimy to oznaka idealnego miejsca do zamieszkania. Poniżej przybliżymy sześć ciekawych lokalizacji Zwykle przewóz paczek do Grecji zajmuje od 1 do 3 dni roboczych. Aby nadać przesyłki międzynarodowe, skontaktuj się z naszym kurierem. Kurier DHL Express odbierze Twoją paczkę do godziny 14 w następnym dniu roboczym. Możesz też zanieść paczki bezpośrednio do punktu DHL Servicepoint. Ile kosztuje opieka medyczna za granicą? Sytuacja, w jakiej znalazł się mój znajomy, pozwala zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć wypadków ani zachorowań, jakie mogą się nam przydarzyć podczas pobytu za granicą. Koszt jaki on poniósł nie był wyjątkowo wysoki, bo choroba podczas urlopu w Grecji kosztowała go 150 euro. Jeszcze w 2009 roku, czyli przed wybuchem kryzysu finansowego, roczny dochód przeciętnego Greka wynosił 32,5 tys. dolarów. Obecnie średnie zarobki Greka to 25,5 tys. dolarów, ale to i tak Praca w Grecji jest ciężka. Według badań OECD typowy Grek pracuje statystycznie 2032 godzin w roku. Ustawowy tydzień pracy w Grecji wynosi 40 godzin . Maksymalnie można pracować 10 godzin dziennie. Za nadgodziny wypłacane są dodatki. W teorii to: do 45 godzin roboczych 20% stawki. powyżej 45 godziny roboczej 40 lub 60% stawki. Ile kosztuje mieszkanie w Hiszpanii? Hiszpania jest atrakcyjna nie tylko ze względu na położenie geograficzne i bogate walory turystyczne. Kusi też ceną. Według analityków Pekao w Hiszpanii . Ile kosztuje metr mieszkania w pogrążonej w recesji Grecji? A ile taki sam metr kosztuje w Tokio? Albo Sydney? Jeżeli zastanawiasz się nad kupnem mieszkania za granicą za polską pensję mamy dla Ciebie przewodnik! Czy wiesz dokładnie ile kosztują nieruchomości na świecie? No i jak Polska wypada na tle innych krajów? Czy łatwo byłoby nam kupić mieszkanie za granicą za polską wypłatę? Sprawdzamy! Zestawienie ma bardzo proste zasady. Sprawdzamy ile metrów kwadratowych możemy kupić za średnią roczną pensję w różnych miejscach na świecie. 4095 złotych brutto to średnia pensja w sektorze przedsiębiorstw, ta liczba pomnożona przez 12 daje nam konkretną skalę odniesienia. Przyjmujemy, tak samo jak w wielu zestawieniach, iż kwota przez nas zarabiana w CAŁOŚCI jest przeznaczana na inwestycję. Aby wynik był jak najłatwiejszy w odbiorze, w zestawieniu nie bierzemy pod uwagę skali inflacji w danych krajach ani urzędniczych trudności podczas załatwiania formalności. Roczna polska pensja w stosunku do ceny metra kwadratowego liczona w euro bądź dolarach. Zaczynamy! Europa jest bardzo ciekawym przykładem, ponieważ na Starym Kontynencie znajdują się bardzo duże różnice w cenie metra nieruchomości. Najdroższym krajem w zestawieniu jest Monako. Prawdziwa potęga jeżeli idzie o cenę metra kwadratowego. Wynosi ona ponad 44 tysiące euro. Co za standardową roczną polską pensje pozwala kupić raptem 0,3 metra. Niewiele. Od razu widać iż na zakup nieruchomości w tym kraju mogą sobie pozwolić jedynie najzamożniejsi Europejczycy. Drugim krajem pod kątem ceny jest Wielka Brytania. Tam wartość metra, pomimo iż prawie o połowę mniejsza, nadal nie pozwala na spokojny wykup lokali. Z ceną sięgającą 25 tysięcy euro, Polak może nabyć jedynie 0,45 metra. Tańsza jest Francja, choć nadal nie możemy sobie pozwolić na kupno pełnego metra. Za średnią roczną polską pensję kupimy zaledwie 0,85 metra. Dużo lepiej sytuacja wygląda w Niemczech gdzie stać nas będzie na 2,85 metra nieruchomości. Z kolei w Polsce nabędziemy 4,69 metra co ustawia nas mniej więcej w połowie Europejskiej stawki. Tańszym krajem jest chociażby Grecja gdzie moglibyśmy sobie pozwolić na 2,5 metra oraz Kreta z wynikiem 6,6 metra. Najtaniej w Europie wypada Mołdawia. Tam za roczną polską pensję moglibyśmy kupić aż 12 metrów! Zacznijmy od największego kraju regionu czyli Chin. Metr mieszkania w Państwie Środka kosztuje 6932 dolarów więc moglibyśmy nabyć 1,9 metra. Najdroższym krajem regionu jest bezapelacyjnie Hong Kong. Tam cena wynosi 22 tysiące dolarów na co znacząco wpływa duże zagęszczenie miasta oraz centrum biznesowe które się tam znajduje. Wbrew pozorom, Japonia kojarząca się z dobrobytem i rajem dla fanów anime i mangi nie jest znacząco droższa od innych państw w tym regionie. Za średnią polską pensję moglibyśmy kupić 1,21 metra mieszkania. To sporo mniej niż na przykład w Tajlandii (3,3 metra) czy Filipinach (4,13 metra). Najtańszym państwem obecnie jest Malezja gdzie metr mieszkania kosztuje 2616 dolarów i przy polskiej pensji stać by nas było na 4,98 metra. Jest drogo - myślicie. Duży błąd! Faktycznie, w najdroższym państwie regionu cena metra wynosi ponad 10 tysięcy dolarów. I chodzi naturalnie o... Izrael. Tam możemy sobie pozwolić na kupno 1,28 metra za średnią roczną pensję. Co ciekawe w zamożnych Zjednoczonych Emiratach Arabskich średnia cena metra mieszkania wynosi 5037 dolarów co pozwala na zakup 2,59 metra. Całkiem sporo! Najtańszym państwem z kolei jest Egipt gdzie za średnią polską pensję możemy kupić AŻ 15 metrów! Tutaj dużego wyboru nie ma. Dwa kraje co do których można zdobyć wiarygodne dane. Oba są często wymieniane jako najlepsze miejsca do życia. Nowa Zelandia i Australia pomimo wszelkich podobieństw, znacząco różnią się cenowo. Za metr mieszkania w Sydney zapłacimy 7250 dolarów i będzie nas stać na 1,8 metra po całorocznej pracy. Z kolei w Nowej Zelandii zapłacimy już tylko 4964 dolary i będzie nas stać na 2,62 metra kwadratowego. Pierwsza myśl? Pewnie jest tanio. Ale nie tyle ile mogłoby się wydawać. Najdroższym krajem do kupna mieszkania jest jak łatwo się domyślić RPA. Tam cena jednego metra kwadratowego wynosi 4214 dolarów. Czyli gdybyśmy przez cały rok pracowali, a całość wypłaty trafiała na konto z którego nie ruszalibyśmy w ogóle pieniędzy, moglibyśmy kupić 3,09 metra mieszkania. Gdybyśmy jednak chcieli nabyć mieszkanie w drugim co do wysokości ceny kraju czyli w Republice Zielonego Przylądka kupilibyśmy już 10 metrów! W najtańszym kraju regionu czyli Madagaskarze kupilibyśmy całe 25 metrów nieruchomości! Nie da się ukryć iż tanio nie jest. USA i Kanada to dwa kraje które są nadal atrakcyjne dla cudzoziemców. Koszt własnego mieszkania może zatrwożyć, gdybyśmy chcieli zarabiać w Polsce a kupić nieruchomość właśnie na tym kontynencie. W Stanach Zjednoczonych średnia cena metra wynosi 18499 dolarów za metr kwadratowy, co można przeliczyć na 0,7 metra kupionego dzięki rocznej pracy w Polsce. Pomimo iż w Kanadzie jest to cena ponad połowę mniejsza to nadal nie jest tanio. Metr mieszkania możemy nabyć za 8288 dolarów czyli moglibyśmy kupić 1,57 metra. Nie dajcie się zwieść opowieściom w stylu: "...za bezcen kupiła duże mieszkanie w centrum Rio i żyje jak panisko." Choć w Brazylii jest tanio, to nie jest taniej niż w Polsce. Metr mieszkania kosztuje tutaj 3751 dolarów więc za roczną pensję możemy nabyć 3,47 metra. Podobne ceny są w Argentynie, Chile i Nikaragui. Odpowiednio 4,63 metra, 4,74 metra i 4,95 metra. Najtańszym państwem do zakupu mieszkania jest Salwador gdzie za roczną polską pensję możemy kupić aż 10,94 metrów kwadratowych! Rosnące ceny czynszu w Attyce przywracają trendy, które już dawno wyszły z mody, dla studentów szukających najlepszych opcji zakwaterowania – dzielenie się i szukanie mieszkania na długo przed sezonem akademickim, a nie pod koniec sierpnia, jak było w zwyczaju w poprzednich jest oczywiście fakt, że nie ma zbyt wielu nieruchomości dostępnych do wynajęcia. Sytuacja jest wyraźnie trudniejsza znacznie w przypadku małych mieszkań, które stają się popularne ze względu na relatywnie niski koszt całkowity, w porównaniu z większymi zależności od powierzchni lokalu oraz tego, czy współdzielenie go jest możliwe, studentom najbardziej opłaca się szukać większego, dwupokojowego mieszkania, ponieważ średni koszt za metr kwadratowy jest bardziej rozsądny w porównaniu do nieruchomości liczącej sobie 40-45 metrów centrum Aten średnia cena wywoławcza mieszkania zbliża się lub nawet przekracza 9 euro za metr kwadratowy. W rzeczywistości, w przypadku jeszcze trudniejszych do znalezienia małych mieszkań i kawalerek, cena wywoławcza może przekroczyć nawet 11 euro za metr większa nieruchomość może mieć cenę wywoławczą 8 euro za metr kwadratowy. Ostatecznie cena za miesiąc jest podobna, ale najemca zyskuje większą powierzchnię i może zamieszkać w towarzystwie, dzieląc koszty i wydatki związane z ceny wynajmu są czynnikiem, który studenci powinni wziąć pod uwagę. Obecnie na rynku oferowane są nieruchomości, które w przeszłości zostały wyremontowane i umeblowane z myślą o wykorzystaniu ich w formie krótkoterminowego najmu. Ponieważ jednak znajdują się w obszarach, które nie są zbyt popularne wśród turystów zza granicy, ich właściciele postanawiają skoncentrować się na związku z tym pojawiają się ogłoszenia dla w pełni wyposażonych nieruchomości, których cena obejmuje wszystkie istotne koszty, takie jak choćby rachunki za media. Zasadniczo właściciele tych lokali starają się je wynająć, stosując najem Natalia Zientek Z bałwana za oknem została mi tylko kąpiąca się w kałuży marchewka. Zachęcona poprawą pogody Kinia zaczęła zapraszać wszystkich na swoje urodziny, mimo że są dopiero latem. Już planuje wyjazd nad morze, grilla, skakanie na trampolinie. Nie może zrozumieć, że do pięknej pogody i ciepłej wody w morzu jeszcze będzie musiała długo poczekać. Co innego w takiej Grecji… Tam średnia temperatura powietrza w styczniu czy lutym to 14 stopni, a woda jest jeszcze cieplejsza. Morsy nie miałyby co tam szukać nawet w mrozy! Razem z Joanną z zapraszam na słoneczną grecką Jak długo już mieszkasz w Grecji? Joanna: Na stałe mieszkam w Grecji od 17 lat. Wcześniej, jako studentka, przyjeżdżałam tu przez 4 lata – tak często jak tylko się dało. Miałam greckiego chłopaka, którego poznałam za granicą w czasie programu wymiany studentów Tempus – i który do dnia dzisiejszego jest moim mężem. Ten okres dwóch dekad to wystarczająco długo, aby założyć rodzinę i zapuścić głębokie korzenie, a w międzyczasie przejść fazę zachwytu, później krytyki i w końcu dojrzałej akceptacji drugiej Planowałaś pozostać tu na tak długo? Joanna: Jako młoda dziewczyna nie planowałam wyjazdu na stałe za granicę, choć należałam do pierwszego pokolenia, które mogło swobodnie poruszać się po Europie. W Polsce mi niczego nie brakowało. Znając swój charakter jednakże przypuszczam, że najprawdopodobniej gdzieś by mnie rzuciło w świat. Teraz mając rodzinę (dwójka dzieci: Irini 12 lat i Kyriakos 15 lat) nie chciałabym wyjeżdżać z Grecji i szukać lepszego jutra w obcym kraju. Wiem, ile wysiłku trzeba włożyć, aby nauczyć się języka, wejść na rynek pracy i przystosować do realiów w nowym miejscu zamieszkania. Emigracja może być dla kogoś ekscytująca. Ja lubię poczucie, że jestem u siebie i jestem częścią społeczności. Obecnie wychodzę z założenie, że nie da się mieć wszystkiego, a w Grecji jest jednak dużo rzeczy, które mi odpowiadają i nie wiem, czy w sumie chciałabym i mogłabym bez nich żyć. Obecnie jestem na takim emigracyjnym etapie, że tak samo czuję się w Grecji jak u siebie, jak w Polsce, jak nie u Co najbardziej dziwiło Cię w nowym miejscu? Joanna: Pamiętajmy, że to było 17 lat temu. Wtedy dziwiło mnie to, że Greczynki myją okna co tydzień; że w czasie sjesty- między 15:00, a 18:00 – w złym tonie jest dzwonienie pod numery domowe; że gorącą, czarną herbatę pija się zazwyczaj tylko przy niestrawnościach, czy przeziębieniu; a spóźnienie 10-o minutowe to szczyt punktualności. Najbardziej przeszkadzało mi palenie w miejscach publicznych, krzywe chodniki, śmieci na ulicy i brak segregacji śmieci. Powoli wszystko to się zmienia na lepsze, choć na południu wdrażanie prawa i zmiana mentalności wymagają w praktyce więcej czasu. Na szczęście, coraz więcej ludzi chce tych zmian i istnieje coraz większa presja ze strony innych obywateli. Choć nie ma jeszcze mandatów dla pieszych za przejście na czerwonym świetle, to te za nieprzepisowe parkowanie i jazdę bez kasku sypią się już jak Skoro tak długo jesteś już za granicą, pewnie przydarzyła Ci się niejedna ciekawa przygoda, związana z różnicami między naszymi krajami. Joanna: Dość komiczne było przeżycie na początku mojego greckiego życia pierwszego trzęsienia ziemi. Myślałam, że przed budynkiem w którym się znajdowałam włączona jakąś giga koparkę i rozpoczęto jakieś prace budowlane. Dopiero, gdy wszyscy ludzie wybiegli na zewnątrz z okrzykiem „sismos”, zdałam sobie sprawę, że nasze słowo „sejsmiczny” ma greckie pochodzenie i poszłam, a raczej pobiegłam, w ich Jak wpłynął na Ciebie i Twoją rodzinę kryzys w Grecji? Joanna: Choć z kryzysem wiele rzeczy idzie w naprawdę złym kierunku, nadal można czuć się tu bezpiecznie (w Atenach zapewne mniej) – nie zawsze zamykam drzwi domu, ani samochodu i nie martwię się o szesnastoletniego syna, kiedy wychodzi późno z kolegami „na miasto”, że ktoś go napadnie, czy pobije z powodu posiadania telefonu komórkowego, czy gotówki. Osobiście dzięki greckiemu kryzysowi mojej rodzinie udało się wyrwać ze stolicy. I paradoksalnie sprawiło to, że od trzech lat jestem szczęśliwa. Osiedliśmy w przepięknym miasteczku Chania, znajdującym się na zachodnim krańcu Krety. To miejsce urodzenia mojego męża. Tu wiedziemy spokojne, wyspiarskie życie, które latem – wraz z przybyciem rzeszy turystów – doznaje jednak strasznego A zakupy? Jak je teraz odczuwasz? Joanna: Pomimo kryzysu i zmniejszonych prawie o połowę dochodów przeciętnej greckiej rodziny, ceny żywności wcale u nas nie spadły. Mam wrażenie, że życie jest trochę droższe niż w Polsce, choć nasz kraj w ostatnich latach również odczuwalnie podrożał. Mały bochenek dobrego chleba z piekarni kosztuje około 1 Euro, litr mleka powyżej 1,2 Euro, ziemniaki od 0,7 do 1 Euro. Mała paczka zwykłej herbaty Lipton 20 saszetek 1,5 Euro, ser Gouda 5,5 Euro, a kilo wołowiny około 8 Euro. Wizyta u lekarza specjalisty z wykonaniem USG kosztuje zazwyczaj od 30 do 50 Euro. Taniej można kupić odzież, sprzęt RTV, samochody i nieruchomości. Paliwo bardzo staniało w ostatnim czasie – z 1,8 Euro, ku naszej radości, dobiła do 1,4 Euro – ale to raczej tendencja światowa. A jest to i tak pewnie drożej niż w Atenach. Trzeba pamiętać, że na wyspy wiele produktów trzeba dowieźć, co podbija ich ceny. Jeśli wyspa jest miejscem turystycznym, tak jak Kreta, ceny również są jeszcze bardziej wygórowane. Ateny natomiast borykają się z bezrobociem i walką o klienta. Przeceny i wyprzedaże trwają tam praktycznie cały rok, dobrą kawę można kupić za symboliczne 1 Euro, a właściciele kwater obniżają czynsze lojalnym najemcom, aby tylko mieć pewność, że w terminie dostaną gotówkę za wynajem. Mieszkanie 60 metrowe (1 sypialnia) o średnim standardzie można wynająć od 250 do 500 Euro, a lokum 100 metrowe na ateńskiej starówce w okolicach Akropolu zaczynają się obecnie już od 1000 Euro. Takie ceny kilka lat temu były nie do Jak jesteśmy przy zakupach to blisko do jedzenia. Co najlepiej zjeść w Grecji? Joanna: Grecja jest rajem dla osób lubiących różnorodne mięsa – można tu zjeść nie tylko wyborną wieprzowinę, wołowinę, ale i fantastyczną jagnięcinę, czy kozinę. Turyści zachwycają się naszą kultową sałatką po grecku (pomidor, ogórek, cebulka, oliwki, plaster fety, oliwa), która podobno tylko tu tak wyśmienicie smakuje. A grecka sałatka to czubek góry lodowej dla osób preferujących kuchnię opartą na warzywach. Dzięki klimatowi, przez cały rok cieszymy się pełnymi aromatu świeżymi warzywami i owocami. Teraz, w środku zimy, targowiska zasypane są sałatą, kapustą, rzodkiewką, rukolą, selerami, porami i pietruszką, które rosną po prostu w gruncie, bez foliowych tuneli i ocieplanych szklarni. Teraz mamy sezon na pomarańcze i czas tłoczenia oliwy. Również zimą, gdy dużo pada i wszystko dookoła się zieleni, Grecy zajadają się „chortą”. Są to wszelakie dziko rosnące „zielska” – mlecze, osty i dziesiątki różnorodnych roślin – zbieranych ręcznie przez wprawionych w tym zajęciu ludzi i sprzedawanych na lokalnych targowiskach nawet za 6 Euro za kilogram. Tego typu zieleninę „prosto z pola”, a raczej łąki, gotuje się zazwyczaj do miękkości i podaje polaną sowicie oliwą i skropioną sokiem z cytryny. Cudzoziemcy nie mogą się nadziwić, jak można jeść takie „chwasty”, „trawy”, „zielska”, jak często te greckie zielone rarytasy są przez nich nazywane. Dodam, że Grecy uwielbiają swoją kuchnię i naprawdę knajpom z zagraniczną kuchnią ciężko jest się przebić. Nie ma w ogóle budek z chińszczyzną, czy „shawarmą”, jest trochę włoskich restauracji, a dobre lokale wyspecjalizowane w innych kuchniach świata można policzyć w pięciomilionowych Atenach na palcach dwóch rąk. Grecy stawiają na swój „fast food” – suvlaki – oraz tawerny i restauracje serwujące kuchnię Jest coś, co warto zabrać ze sobą by czuć się w Grecji jak w domu? Joanna: Latając tanimi liniami, i zazwyczaj z małą walizką, niezbyt wiele rzeczy można ze sobą zabrać. Najczęściej pakuję do niej kilo dobrej wędliny z Krakowskiego Kredensu i parę paczek pierników Wawela. Takiej wędliny jak nasza nie można dostać tu nawet w najlepszym delikatesie, a jakieś niemiecki pierniki rzucane są przed świętami w Lidlu, ale przecież to nie to samo. Na lotnisku dokupywanych jest kilka butelek dobrego alkoholu: na prezenty i do domowego barku. Jednakże przyznaję, że ostatnimi czasy wolę zabrać z Polski jakąś nowość literacką, polski kosmetyk czy srebrną biżuterię niż artykuły spożywcze. W czasie pobytu w Polsce zajadam się na umór polskimi specjałami, a po powrocie, bez sentymentów, od razu przestawiam się na kuchnię Jak to jest być Grekiem? Joanna: W trzech słowach: szybko, głośno i towarzysko. Uwielbiam otwartość Greków i to, że swojego domu nie traktują jako warowni, a często otwierają go dla A Grecy jak postrzegają nas, Polaków? Joanna: Polacy cieszą się tu bardzo dobrą opinią. Jesteśmy lubiani i szanowani. Nie tylko za naszą rzetelną pracę, ale również za otwartość, serdeczność i uczciwość. Również takie karty naszej historii jak II Wojna Światowa, czy ruch Solidarność, są dobrze znane Grekom i widzą w nas pobratymców, którzy tak jak oni musieli wywalczyć swoją wolność i miejsce na mapie Europy. Lubię również niesamowite opowiadania greckich marynarzy starej daty (a jest ich bardzo dużo), którzy w latach 70-tych i 80-tych często zawijali do naszych portów oraz stoczni i mieli okazję otrzeć się o system komunistyczny. Greccy znajomi ciągle opowiadają mi o jakiś swoich kontaktach z naszymi rodakami mieszkającymi w Helladzie i przedstawiają je bardzo ciepło i entuzjastycznie. Nie ukrywam, panom Grekom również podobają się Polki. Nie chodzi tylko w słowiańska urodę, ale o to, że w Polki są postrzegane jako inteligentne, zaradne i nowoczesne kobiety, dobre matki i żony dla których priorytetem jest dobro rodziny i dzieci. Najlepszym dowodem na to jest duże grono moich polskich koleżanek, które podobnie jak ja, wyszły za mąż za Greka. A to, że Polacy nadal lubią pić dużo wódki na imprezach, czy piwa w firmach budowlanych od samego rana, Grecy przedstawiają najczęściej w formie „dyplomatycznego” żartu, niż krytyki. Niestety, mało wiedzą o Polsce i rzadko do niej jeżdżą turystycznie. Przypisują nas do bloku wschodniego i w swoich wyobrażeniach wrzucają nas do jednego worka z krajami z tego systemu. Nie mają pojęcia, jak duże zmiany nastąpiły w naszym kraju, tym bardziej, że swoja ocenę opierają o profil Polaków, którzy mieszkają w Grecji. Pierwszą kategorią są dziewczyny po studiach, które przyjechały na wakacje do pracy i zostały ze względu na znajomość z Grekiem, ale którym często jest bardzo trudno znaleźć prace w wyuczonym zawodzie. Druga grupa to ludzie w każdym przedziale wiekowym, pochodzący z mniejszych miejscowości (głównie z południa Polski), którzy wyjechali w celach zarobkowych i pracują najczęściej na budowie lub jako pomoc domowa. Oczywiście zdarzają się prawnicy, lekarze, biznesmeni, ale to naprawdę dość mały odsetek naszej polonijnej Twój mąż jest Grekiem. Czekałaś sześć lat aż założysz obrączkę na palec. Czy inni młodzi Grecy tak samo podchodzą do legalizacji związków? Joanna: Młodzi ludzie nie spieszą się z małżeństwem i dziećmi. Dawniej z powodu dobrobytu, teraz z powodu trudności na rynku pracy. Zazwyczaj zakładają rodziny po 30-tce, a nawet później – gdy są w pełni „urządzone” pod kątem mieszkaniowym i zawodowym oraz często pod naciskiem swoich rodziców, którzy czekają na wnuki (które notabene najczęściej dostaną, zgodnie z tutejszą tradycją, imiona po dziadkach). Dzisiejsza typowa grecka rodzina zazwyczaj decyduje się na dwójkę dzieci, wciąż rzadkością są jedynacy i jedynaczki – ale trzeba pamiętać, że więzy rodzinne są bardzo silne i wszystkie pokolenia są ze sobą mocno powiązane. Podobnie jak w Polsce, rodzice przez całe życie wspierają i żyją dla swoich dzieci – w Grecji jest to do potęgi drugiej lub Jak to jest mieć rodzinę w Grecji? Joanna: W Grecji dzieci są oczkiem w głowie rodziców i całej rodziny. Wychowywane są bezstresowo, ale w dużej miłości. Nie stosuje się tu kar, szczególnie cielesnych. Grecy stawiają na siłę perswazji i słowne upominania. Nie ukrywam, że dzieci są dość rozpuszczone i zazwyczaj mają, co dusza zapragnie. Teraz, w kryzysie, trochę się to zmieniło i dzieci dowiadują się, że pieniądze nie rosną na drzewach. Ten sposób wychowania pociąga za sobą fakt,że dzieci i młodzież mają duże poczucie indywidualizmu – nie jest im wpajana idea życia i pracy dla dobra ogółu, czy W Polsce mamy spore zawirowania w edukacji: raz 5-latki, raz 6-latki mają obowiązek szkolny, darmowe podręczniki, zakaz kupowania drożdżówek w szkole i nie wiadomo co jeszcze. Jak to jest w Grecji? Joanna: Naukę szkolną zaczyna się w wieku 6 lat. Nie ma, i nigdy nie było, narodowej dyskusji, czy to za wcześnie czy nie. Jeżeli dzieci mają wyjątkowe problemy zdarzają się przypadki, że powtarzają pierwszą klasę. W podstawówce uczniowie zawsze rozpoczynają zajęcia o i kończą o Pierwszym klasom stopniowo wydłuża się zajęcia z pięciu do siedmiu jednostek lekcyjnych. Przed podstawówką obowiązkowy jest rok zerówki (5 lat) i rok przedszkola (4 lata). To co należy pochwalić w greckim systemie to fakt, że budynki zerówek są najczęściej przyklejone do podstawówek, ale mają własny plac zabaw. Dzieci w ten sposób przyzwyczajają się do widoku szkoły i dźwięku dzwonka, obserwują w czasie przerwy uczniów podstawówki. Mniejszym stresem jest rozpoczęcie szkoły, gdy praktycznie wchodzi się na ten sam teren tylko przez inne wejście. Zerówka to pierwsze próby nauki pisania liter i liczenia. Bez nacisku, w formie zabawy – jeśli dziecko nie chce uczestniczyć w tych zajęciach może wybrać rysowanie. Natomiast już na starcie podstawówki nauka idzie na całego i takim starym, dobrym systemem np. dzieci ćwiczą kaligrafię przepisując kawałki wybranego tekstu do specjalnego zeszytu, uczą się na jego bazie ortografii, z której są rozliczane kolejnego dnia wraz z głośnym czytaniem zadanej czytanki. W trzeciej klasie dochodzi blok historyczny i przyrodniczy, a w piątej wstęp do fizyki z elementami chemii. Podstawowa edukacja jest naprawdę na wysokim poziomie. Przepaść zaczyna się w gimnazjum, gdzie materiału do zrealizowania za dużo, a zaangażowania nauczycieli i uczniów za mało. Czy to dobry pomysł, aby wszyscy uczniowie gimnazjum i liceum wałkowali starożytną grekę? Na tym etapie rodzice zazwyczaj łożą na prywatne lekcje, a w liceum na specjalne kursy przygotowujące pociechy do matury i do egzaminów wstępnych – przez co nauczyciele jeszcze bardziej czują się zwolnieni z obowiązku rzetelnego przekazywania wiedzy. Kolejną ciekawostką to fakt, że wszystkie podręczniki od podstawówki po liceum zapewnia greckie Ministerstwo Edukacji. Nawet studenci dostają większość podręczników za darmo. Rodzice muszą z początkiem roku zakupić materiały plastyczne oraz uiścić składkę dla Rady Rodziców w wysokości około 10-15 Euro. Również zajęcia dodatkowe: taniec, gra na instrumentach, zajęcia teatralne itp. są odpłatne (10-15 Euro/miesiąc) i szkoła organizuje je w godzinach popołudniowo-wieczornych. Zajęcia tego typu w placówkach prywatnych kosztują około 30-40 Euro. Miejsca w przedszkolach i zerówkach są zapewnione przez państwo (do godziny miejsca na świetlicy również, choć jeszcze 10 lat temu, o świetlicę ubiegały się w pierwszej kolejności rodziny, gdzie dwoje rodziców pracowało. Gdy i tych było za dużo na ustalona ilość miejsc, pierwszeństwo mieli rodzice samotnie wychowujące dziecko i rodziny z najmniejszym rocznym dochodem. W szkołach powoli zaczyna stosować się metody nauczania, gdzie uczy się współpracy – najlepszym wyrazem tego jest zmiana ustawienia ławek w klasach w półkole oraz częsta praca dzieci w zespołach. Może to wydać się śmieszne w krajach, gdzie dużo wydaje się z budżetu państwa na edukację i zindywidualizowane podejście do ucznia – do Grecji wszystkie trendy przechodzą później i nie z powodu kadry nauczycielskiej, która jest bardzo dobrze przygotowana do swojego zawodu, ale od opieszałego systemu, który musi przepuścić te zmiany przez nowe ustawy i programy nauczania. Największą bolączką systemu oświaty jest brak w szkołach stołówek i świetlic z prawdziwego zdarzenia. Na świetlicę wykorzystywana jest zazwyczaj jedna z sal dydaktycznych, w której dzieci przebywają do godziny Dzieci biorą ze sobą nie tylko śniadanie, ale i obiad w lunchboxach, który odgrzewany jest w kuchence mikrofalowej. Na ławkach kładzie się obrusy i na 2 kwadranse sala-świetlica zamienia się w stołówkę. Całą sytuację ratuje fakt, że mało przedszkolaków, zerówkowiczów i uczniów niższych klas zostaje po lekcjach –zazwyczaj opiekują się nimi dziadkowie, którzy przeszli na emeryturę według starego systemu. Aż strach pomyśleć, co będzie w przyszłości, gdy nasze pokolenie będzie aktywne zawodowo do 67 roku życia. Czy będziemy mogli aktywnie uczestniczyć w wychowywaniu wnuków i na co dzień pomagać własnym dzieciom? Czy naszym dzieciom łatwo będzie założyć własne rodziny? Statystyki są mało zachęcające – 25% ogólne bezrobocie, 50% wśród młodych. Od początku kryzysu (2008 rok) z kraju wyjechało dobrze wykształconych ludzi poniżej 35 roku życia. Pocieszające jest, że świetnie sobie dają radę w Anglii najczęściej w sektorze biznesowym, a Ameryce w sektorze badań i IT, w Niemczech jako lekarze, a w Emiratach jako architekci. 50% studentów greckich placówek dydaktycznych deklaruje gotowość wyjazdu, a z Greków studiujących obecnie za granicą najprawdopodobniej mało kto zdecyduje się na powrót. Nawet my, Polacy i inni cudzoziemcy, coraz częściej myślimy o wyjeździe stąd, choć w większości wypadków jest to zło lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co środę za­pra­szam na wy­prawę z jedną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpisy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu. Zastanawiasz się ile kosztuje jedzenie w Grecji? Zapewne na wakacjach masz lepsze zajęcie niż jeżdżenie po sklepach i sprawdzanie cen produktów spożywczych. Dlatego to my odpowiedzmy na to pytanie. W Grecji drożej niż w Polsce Po pierwsze jedzenie jest nieco droższe niż w Polsce (chociaż i to nie jest obecnie pewnikiem – ostatnio jak wróciliśmy po pół roku do Polski, przeżyliśmy niemały szok patrząc na to jak wzrosły ceny przez ten czas). Dodatkowo w bardziej komercyjnych miejscach i małych miejscowościach jest drożej. W Grecji znajdziemy kilka dużych dyskontów takich jak dobrze nam znany Lidl, poza nim mamy np. MyMarket czy grecki Galaxias. Ten pierwszy jest najtańszy, ale nie ma się co oszukiwać, nie znajdziecie w nim typowo lokalnych produktów. Chociaż sery są tam warte uwagi. Najdroższy z kolei jest Galaxias. Po lokalne produkty warto udać się do mniejszych sklepików i straganów. Ile kosztują podstawowe produkty spożywcze Dla przykładu koszt kilograma chleba to 1,4 -1,6 Euro. Oczywiście nie musimy od razu kupować całego kilograma 😉 Grecka Feta kosztuje około 7-8 Euro, o dziwo nawet w małych sklepikach ta cena nie jest znacząco wyższa. Jeżeli chcemy spróbować lokalnej fety, a nie znamy żadnego rolnika który może nam ją sprzedać bezpośrednio, wtedy warto udać się do mniejszego sklepiku i tam zakupić ten wspaniały grecki ser. Oliwa to koszt około 4-5 euro. Pomidory od 1 Euro do 1,5 Wino jest stosunkowo tanie i np. Retsine można zakupić za 2-3 euro ( za 1,5 litrową butelkę). A jest wyjątkowo smaczna. Inny grecki alkohol– Tsipuro lub Ouzo to koszt około 7 Euro za litr. Pozostałe napoje alkoholowe są nieco droższe, za butelkę wódki 0,7 trzeba liczyć minimum 10-12 Euro, Whisky 0,7 litra to koszt 12-15 Euro. Greckie Piwo Alpha kosztuje 2,5 Euro za litr. Ile kosztuje pobyt w Atenach w Grecji? Jakie są ceny i koszty życia w stolicy Grecji? Czy w Grecji jest drogo? Ile kosztuje życie w Atenach? A ile zapłaciliśmy za dwumiesięczny pobyt w tym mieście? Do Aten przylecieliśmy z Turcji w połowie października. Zostaliśmy tam do połowy grudnia kiedy to polecieliśmy na Maltę. Spędziliśmy w stolicy Grecji dwa miesiące. Jakie są koszty pobytu w Atenach? Spis treści1 Nasz pobyt w Atenach2 Koszty pobytu w Bilet Atrakcje Dodatkowe koszty3 Podsumowanie Nasz pobyt w Atenach W Atenach mieszkaliśmy przez dwa miesiące. Właściwie to nie mieszkaliśmy w samych Atenach, a w pobliskim Petroupoli. Nasz pobyt przypadł na czas od początku października do połowy grudnia 2020 roku. Przez pierwszy miesiąc intensywnie zwiedzaliśmy miasto. Drugi miesiąc niestety spędziliśmy na lockdownie gdy zamknięto kraj. Mieliśmy w planach zostać w Grecji dłużej i zwiedzić też pobliskie wyspy, jednak restrykcje w kraju nam to uniemożliwiły. Dlatego ostatecznie wyjechaliśmy na Maltę. W poniższym podsumowaniu doliczyliśmy jedynie koszt przelotu w jedną stronę czyli z Wiednia do Aten. Nie dodaliśmy jednak kosztów przelotów z Grecji na Maltę. Koszty pobytu w Atenach dotyczą 2 miesięcznego pobytu (dokładnie 66 dni) podanego na dwie osoby. Koszty pobytu w Atenach Zakwaterowanie Sporym szokiem było dla mnie, gdy zobaczyłam, że małe mieszkanie można wynająć już za 400-500 € miesięcznie w przypadku najmu długoterminowego. Wynajem mieszkań w Atenach jest dużo tańszy niż np. w Warszawie. Jeśli chodzi o krótszy pobyt to na Airbnb można wynająć pokój od 400 € z miesiąc, a samodzielne mieszkanie od 550-600 €. My w Atenach mieszkaliśmy w domu naszego przyjaciela, którego poznaliśmy dzięki CouchSurfingowi. Nie ponosiliśmy więc kosztów zakwaterowania. Jeśli jednak wybieracie się do Aten jako para, warto odłożyć na wynajęcie pokoju przynajmniej 400 €, a mieszkania 600 €. Koszt całego pobytu: 0 € Jedzenie Codzienne jedzenie na mieście w Atenach jest dosyć drogie, dlatego przy długim pobycie warto po prostu robić zakupy i gotować samodzielnie. Podstawowe produkty spożywcze w Atenach mają podobne ceny do polskich. Wiele jednak jest też sporo droższych. Warto zaznaczyć, że my gotujemy głównie wegetariańsko. Sporadycznie kupujemy rybę czy owoce morza. To też bardzo wpływa na ceny naszych zakupów. Jednak w Atenach wcale się nie ograniczaliśmy jeśli chodzi o zakupy. Dużo gotowaliśmy dla naszego przyjaciela i jego rodziny, piekliśmy bułeczki cynamonowe oraz egipskie słodkości jak basbusa czy kunafa. Jeśli ciekawią cię koszty zakupów spożyczych w Grecji, obejrzyj nasz vlog. Przykładowe ceny produktów spożywczych (na przykładzie Sklavenitis): Chleb tostowy 340 g – 0,68 € Tahina z czekoladą 350 g – 2,5 € Kawa 190 g – 2 € Cukier 1 kg – 0,65 € Cukier brązowy 0,5 kg – 1,2 € Sól 1 kg – 0,32 € Mąka 1 kg – 0,6 € Chałwa 250 g – 3,47 € Sos pomidorowy 400 g – 0,44 € Makaron 0,5 kg – 0,42 € Ryż 0,5 kg – 0,94 € Jajka 6 sztuk – 1,5 € Jajka 15 sztuk – 2,38 € Mleko 1 l – 0,84 € Ser żółty 200 g – od 1,6 € Ser feta 380 g – 4,12 € Bakłażan 1 kg – 1,35 € Marchewka 1 kg – 0,5 € Pieczarki 0,5 kg – 1,72 € Gruszki 1 kg – 1,25 € Winogrona 1 kg – od 1,8 € Pomarańcze 1 kg – 1,83 € Ananas 1 kg – 1,25 € Jabłka 1 kg – 1,3 € Banany – 1,23 € Czekolada 100 g (grecka) – 1,4 € Koszt całego pobytu: 339 € Transport Najtańszy bilet 90-minutowy w Atenach kosztuje 1,20 €. Można kupić też zestaw 5 biletów 90-minutowych za 5,70 € lub 11 biletów za 12 €. Przy dłuższym pobycie najbardziej opłacają się bilety 5-dniowe za 8,2 €. Mając taki bilet możemy podróżować po mieście bez ograniczeń. Więcej o transporcie w Atenach przeczytasz tutaj. Trzeba jednak pamiętać, że wyżej wymienione bilety nie obowiązują w przypadku podróży z i na lotnisko. Najtaniej na lotnisko w Atenach można dostać się autobusem z centrum miasta za 5,5 € w jedną stronę. Koszt całego pobytu: 77 € Jak dojechać na lotnisko w Atenach? Zobacz wszystkie opcje. Bilet lotniczy Do Grecji przylecieliśmy z Turcji. Ze Stambułu polecieliśmy do Wiednia, a stamtąd do Aten. Za ten drugi bilet zapłaciliśmy 27 €. Koszt: 54 € Atrakcje turystyczne Ateny pełne są ciekawych atrakcji turystycznych. Zobaczenie Akropolu czy Świątyni Zeusa ma w planach chyba każdy turysta odwiedzający stolicę Grecji. Pamiętajcie jednak, że Ateny to też otwarte muzeum pod gołym niebem. Wiele atrakcji można zobaczyć bez kupowania biletu wstępu. Co więcej, poza sezonem (od listopada do marca) w każdą pierwszą niedzielę miesiąca wstęp do atrakcji i muzeów jest darmowy. Podobnie jest w święta państwowe. My trafiliśmy akurat na dwa takie dni i dzięki temu zwiedziliśmy całe miasto za darmo. Dodatkowe koszty Zawsze w długiej podróży pojawiają się jakieś dodatkowe, nieprzewidziane koszty. W naszym przypadku takim kosztem był plecak. Obydwoje podróżujemy z plecakami 40 l. Dodatkowo Mohamed miał mały plecak 20 l. W Grecji okazało się, że musimy kupić drugi mniejszy plecak aby móc dzielić między sobą wagę sprzętu kiedy zwiedzamy. Dlatego dokupiliśmy 20 l plecak za 25 €. Podsumowanie Pobyt w Grecji nie kosztował nas dużo ze względu na to, że mamy tam swój dom. To oczywiście nie jest nasz własny dom, ale mam na myśli naszą grecką rodzinę, która mieszka pod Atenami. Gdyby nie to, musielibyśmy coś sobie sami wynająć. Pamiętajcie jednak, że korzystanie z gościnności znajomych, czy osób z CouchSurfingu działa w dwie strony. My też ich u siebie w domu wcześniej czy później gościmy! Koszty pobytu w Atenach mogą być oczywiście dużo wyższe, a nawet niższe, wszystko zależy od tego w jaki sposób podróżujesz. Powyższe koszty to tylko nasz przykład. W sumie 2 miesiące (66 dni) w Atenach kosztowało nas: 495 € czyli ok. 2267 zł (1 € = 4,58 zł).

ile kosztuje mieszkanie w grecji